ipnUrodził się 12.03.1936 w Goniądzu, syn Władysława i Eugenii.
Śledztwo dotyczące członków młodzieżowej organizacji pn. "Wolny Orzeł Polski" (WOP) działającej w okresie 06.1953-21.05.1954 na terenie Goniądza.
Kazimierz Karłowski w dniu 20.05.1954 został zatrzymany przez funkcjonariusza WUBP Białystok w związku z podejrzeniem o przynależność do nielegalnej organizacji WOP. Na mocy postanowienia Prokuratury Rejonowej w Białymstoku z 20.05.1954 tymczasowo aresztowany i osadzony w więzieniu karno-śledczym w Białymstoku. Śledztwo zakończono sporządzeniem aktu oskarżenia i przekazaniem sprawy do Wojewódzkiej Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. W dniu 04.08.1954 podprokurator WPR zatwierdził sporządzony przez oficera śledczego WUBP Białystok akt oskarżenia i skierował sprawę do WSR w Białymstoku.  Wydz. Śledczy WUBP Białystok  19.05.1954  29.07.1954  IPN Bi 07/1502 (2263/III), IPN Bi 015/522, IPN Bi 015/525 (KSL 13435).  
Akta sądowe   
Wyrokiem WSR w Białymstoku z 20.08.1954 został skazany na karę 2 lat więzienia z utratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 1 rok i przepadek całego mienia na rzecz Skarbu Państwa za to, że od końca czerwca 1953 do 20.05.1954 w miejscowości Goniądz przedsięwziął szereg czynności przygotowawczych do zmiany przemocą ustroju PRL, tj. uczestniczył w zebraniach kontrrewolucyjnej organizacji WOP oraz sporządzał ulotki o treści antypaństwowej. Przebywał w więzieniu w Białymstoku, w Sosnowcu-Radocha, Jaworznie. Zwolniony warunkowo 26.06.1955.  Wojskowy Sąd Rejonowy w Białymstoku  25.09.1953  28.09.1954  IPN Bi 212/5410/1-2 (Sr 94/54).  
Teczka zagadnieniowa 
"P-13"  Bk 62/Bk 1942  Teczka zagadnieniowa "P-13" wszczęta na podstawie materiałów spraw 5/55, 6/55 dot. działalności członków AK-WiN na terenie b. woj. białostockiego. Kazimierz Karłowski (w aktach jako Kozłowski Kazimierz) ps. "Lew" wymieniany w dokumencie pt. "Nielegalne organizacje z okresu okupacji zlikwidowane po wyzwoleniu" (dokument bez daty i bez podpisu) jako sekretarz organizacji WOP.  Wydz. III KWMO Białystok  22.09.1959  29.12.1971  IPN Bi 011/4/1 (85/IV).  
Charakterystyka   
 Charakterystyka nr 25 nielegalnej młodzieżowej organizacji WOP działającej w okresie 06.1953-21.05.1954 na terenie Goniądza. Celem działalności tej organizacji była walka z ustrojem socjalistycznym poprzez opracowywanie i rozpowszechnianie ulotek antypaństwowych, antysocjalistycznych i godzących w tzw. przyjaźń polsko-radziecką. Kazimierz Karłowski był współorganizatorem i sekretarzem organizacji WOP, działał pod ps. "Lew", przechowywał ewidencję członków organizacji, sporządzał ulotki o treści antypaństwowej, w marcu 1954 przewiózł skradzioną na potrzeby WOP maszynę do pisania z Suwałk do Goniądza. Członkowie WOP zostali zatrzymani i skazani na kary więzienia.  Wydz. "C" KWMO Białystok  11.08.1977   IPN Bi 019/58/1-2.  
 
http://katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=K&katalogId=4&subpageKatalogId=4&pageNo=1&nameId=22601&osobaId=56643&
 
Ze wspomnień Jerzego Ryszkowskiego:
            Moja grupa była druga, nazywaliśmy się "Orlęta Podlasia" i było nas szesnastu chłopców. Gdy założyliśmy organizację, mieliśmy po 16 lat. W nocy składaliśmy przysięgę na ręce księdza Potockiego, który uczył nas religii. Najpierw odmawiał, a potem powiedział: "A, filareci i filomaci też byli młodzi!". W nocy, w kaplicy świętego Antoniego odbyła się msza św., Komunia, przysięga…Dziś wiadomo, że to było niepotrzebne, bo i tak prędzej czy później byśmy wpadli. Nasza grupa miała wejść jako grupa wywiadu amerykańskiego - chcieliśmy obsadzić całą Polskę: jeden kolega jechał na studia do Szczecina, drugi do Łodzi, a ja szedłem na studia do Poznania. Tak, żeby nie było dwu ludzi w jednym mieście. Wpadliśmy jednak na kradzieży maszyn do pisania i powielaczy, lecz dwu kolegów wzięło wszystko na siebie, choć to ja w tym czasie byłem szefem tej grupy i dowodziłem całą akcją. Najpierw ręcznie pisaliśmy wszystkie ogłoszenia i ostrzeżenia o wyrokach (jeśli ktoś nie zrezygnuje z bycia szefem ZMP itp.). Robił to jeden kolega, Władysław Skubik, który dobrze znał pismo drukowane. Ale potem doszliśmy do wniosku, że wpadka może być szybka, bo pierwsza grupa wpadła właśnie po tym, jak grafolog rozpoznał pismo. Kiedy więc braliśmy maszyny do pisania z piwnicy szkoły, córka sprzątaczki zauważyła właśnie Władka. Kiedy to się stało i ich aresztowano, byłem już w klasie maturalnej i nie byłem pewien, czy będę zdawać maturę, czy pójdę siedzieć. Nie wiedziałem, czy wytrzymają, choć w przysiędze było napisane, że za wydanie kogoś grozi kara śmierci ("wykonam sam wyrok, lub zezwalam na wykonanie go bez wyrzutów sumienia"). Tłukli ich bardzo. Pracownik Urzędu Bezpieczeństwa wybił Władkowi trzy zęby (choć mieszkał u niego w domu), ale chłopcy wytrzymali. A my mieliśmy ich już z rana przy cmentarzu odbijać, lecz obaj wytrzymali i cały czas twierdzili, bo taka właśnie była między nami umowa, że ukradli maszyny, żeby je sprzedać na wino. Siedzieli, więc tylko cztery miesiące w Białymstoku i byli sądzeni jako złodzieje. Inaczej, gdyby uznano ich za przestępców politycznych, kara byłaby znacznie większa, a mnie też nie ominąłby słony wyrok. Próbowałem ich odwiedzać w więzieniu, lecz jeden z nich, Tadeusz Bućko, powiedział mi: "Ty nie przychodź, bo pytali już o ciebie i wygląda, że podejrzewają, że masz z tym coś wspólnego!"
Była też trzecia grupa: "Orzeł Biały", której szefem był Tadeusz Wasilewski, która także wpadła. Im udało się oczyścić komitet partii w Goniądzu ze wszystkich dokumentów, które w workach zanieśli na cmentarz i tam zakopali. Ktoś potem ich powiadomił, że wszyscy mają się stawić na stacji kolejowej w Ełku i stamtąd zabiorą ich za granicę. A to była podpucha - na miejscu czekała na nich bezpieka i wszystkich zwinięto: dwie dziewczyny i resztę chłopców, wszystkich uczniów szkoły średniej. Dostali duże wyroki: Tadek Wasilewski siedem lat, lecz odsiedział tylko trzy, bo przyszedł Październik. Był więziony w najgorszym więzieniu, w Strzelcach Opolskich, gdzie siedzieli tylko esesmani i zbrodniarze. Wszyscy pozostali, Karłowski, Śliwiński, Szwarc, musieli pracować w najgorszych kopalniach.
 

Opracował; Arkadiusz Studniarek
 
 
 
 

 

Opublikowano:

Wydrukuj