1 marca po raz ósmy obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To święto tych, którzy po 1944 r. nie zgodzili się, by Polską rządziła komunistyczna władza z nadania Moskwy. Nie złożyli broni. Za tę postawę wielu zapłaciło najwyższą cenę.
W działania antykomunistycznego podziemia włączyło się ponad 200 tysięcy osób, które po wojnie kontynuowały swoją walkę. Historycy uważają, że nie mieli oni szans na zakończenie walki, ponieważ Sowieci chcieli zniszczyć najbardziej radykalną część społeczeństwa. Z tego powodu w latach 1944-1956 wskutek terroru komunistycznego śmierć poniosło około pięćdziesięciu tysięcy z nich.
Komuniści zamierzali zniszczyć tę najbardziej radykalną i patriotyczną część polskiego społeczeństwa. Chcieli też zatrzeć ślad po niej na zawsze. Nie udało się. Po 50 latach zakłamania - także dzięki staraniom IPN - Wyklęci żyją w naszej pamięci i są dla młodych Polaków wzorem patriotyzmu.
Data 1 marca ma szczególne znaczenie. To właśnie tego dnia w 1951 r. w mokotowskim więzieniu komuniści wykonali wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość": Łukaszu Cieplińskim i jego towarzyszach walki. Byli ostatnimi ogólnopolskimi koordynatorami konspiracji przeciwko sowieckiej okupacji, kontynuującej od 1945 r. dzieło Armii Krajowej. W latach 2012-2013 pochówek 6 z nich odnalazł zespół prof. Szwagrzyka w kwaterze na "Na Łączce".
Natomiast z powiatu monieckiego z Dołów pod Goniądzem pochodził Żołnierz Wyklęty Dionizy Sosnowski, który nieświadomie wziął udział w największej mistyfikacji tamtych czasów przygotowanej przez UB. Sam został stracony 15 maja 1953 r., a jego szczątki odnaleziono w 2013 r. na w/w Łączce.
Cały artykuł pod tytułem „Dyziek Sosnowski – Niezłomny spod Goniądza” dostępny  będzie na stronach: www.goniadz.pl, www.e-monki.pl
 
Arkadiusz Studniarek

 

Opublikowano: 2018-03-01 00:00

Wydrukuj